Kilka słów od Juranda

Witam,
nazywam się Jurand na początku chciałem podziękować wszystkim z SDZ za uratowanie mnie i mojej rodziny. Z SDZ zabrała mnie jakaś Pani i dziecko nie wiedziałem co się dzieje i co chcą ze mną zrobić?

Zostałem zabrany do nowego domu, wszystkiego się bałem. Na spacerze każdy szelest mnie przerażał, bałem się innych zwierząt, choć z czasem powoli zacząłem się przekonywać, że zabawa ze zwierzakami to świetna sprawa teraz uwielbiam zabawy z psiakami mojego wzrostu bo te duże są jeszcze straszne. Moi Państwo po dwóch dniach pobytu u nich zrobili mi niespodziankę zabrali mnie do mojej siostry ANDRY nie wyobrażacie sobie jaki byłem szczęśliwy – moja siostra mieszka w naszym bloku i dość często wychodzimy razem na spacery i możemy się razem pobawić.

Minęły już ponad 2 miesiące i nadal mam dom, to chyba znaczy że przyjęli mnie do rodzimy. Jest mi z nimi całkiem dobrze, dostaję dobre jedzonko, chodzimy na spacery i czuję się kochany. Mam swoje łóżeczko, ale o wiele lepiej mi jest pod łóżkami moich Państwa tam mam swoją budkę a w swojej leżance składuję zabawki. Najlepiej śpi mi się u Zuzi w łóżku, tam to jest wygodnie. Zuzia nazywa mnie bratem i chyba bardzo nie kocha, czasem wkurza mnie to że ciągle jestem przytulany i jak mam już dość to zwiewam. Bardzo lubię wygłupy z małą Zuzią , czasem jak się bardzo rozszaleje to niechcący ją podrapie ale to przecież z miłości. Mój Pan stara się być miły i mną opiekować ale mam do niego straszny dystans – boję się mężczyzn oraz starszych ludzi. Niedługo po tym jak nie zabrali do siebie zrobiłem im psikusa i zwiałem, ale mieli stracha – ja też się okropnie bałem ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło i moja rodzina mnie odnalazła, teraz pilnuję się bardzo mojej Pani, jak jesteśmy w nowym miejscu to chodzę krok w krok za nią aby znów nie zginąć. Pozdrawiam z nowego domu i przesyłam kilka fotek, mam ochotę wpaść w odwiedziny do Was wiec może niedługo się spotkamy.